Szczesliwcy
Szczęśliwcami nazywam swoich sąsiadów. Odkąd obydwoje znaleźli pracę i to dobrze płatną ich los odwrócił się o 180 stopni. Teraz mogą sobie wyjechać na wyspy Seszele i nawet tego zbytnio nie odczują w kieszeni. Tak przynajmniej sami twierdzą. Właśnie ostatnio usłyszałam od nich taką opinię. Szkoda tylko, że już nie pamiętają jak brakowało im pieniędzy na chleb i musieli korzystać z mojego wsparcia finansowego. Ich niedawny wyjazd na wyspy Seszele przyniósł im bardzo wiele wrażeń. Cieszyli się jak dzieci z możliwości pływania łódką z przeźroczystym dnem i podziwiania podwodnego świata. Opowiadali, że tak różnorodnych ryb i innych żyjątek morskich nie widzieli nigdy. Nie zdawali sobie sprawy, że pod wodą może być taki kolorowy i barwny świat. Przywieźli ze sobą mnóstwo fotografii i krótki film z ich fascynującej podróży. Zachwalali też regionalne przysmaki. Przede wszystkim owoce. Nie mogli wyjść z podziwu jak mieszkańcy dbają o utrzymanie w nienagannym porządku hoteli i restauracji. Jak starannie pielęgnują tereny zielone wokół budynku użyteczności publicznej. Jak zabiegają o to, by każdy turysta czuł się odpowiednio traktowany. Mieszkańcy wysp chcieliby żyć na wysokim poziomie, dlatego starają się, by turystyka przynosiła im odpowiednio wysokie zyski.