Rozrzutnosc
Moja ostania bardzo poważna kłótnia z córką dotyczyła zakończenia jej ceremonii ślubnej. Córka uważała, że konieczna jest podróż poślubna. I to w dodatku daleka, zagraniczna z wieloma atrakcjami i niespodziankami. Bez podróży poślubnej nie wyobrażała sobie żadnego ślubu. Taka jest tradycja i moda! Nie przyjmowała żadnych moich argumentów. Uparła się. podróż poślubna musi być i koniec. Takie stanowcze było to jej stanowisko. Nie przemawiał do niej brak finansów. Sama uroczystość ślubna pochłonęła mnóstwo gotówki. Wydatków na ten cel nagromadziło się bardzo dużo. Takich trochę nieprzewidzianych również. A przecież nikt inny jak tylko rodzice musieliby sfinansować tą podróż poślubną. Niestety nie było już na nią nas stać. Chyba zostanę zmuszona do zaproponowania córce zorganizowania sobie samej środków na pokrycie kosztów takiej dodatkowej imprezy, ponieważ ja jej tego nie zapewnię, bo nie stać mnie na żadną rozrzutność. Może taki argument pomoże mi w rozwiązaniu tego problemu. Zgodzę się, że podróż poślubna jest dobrym zakończeniem uroczystości ślubnych, ale tylko wtedy, gdy są na taki cel pieniądze. I nie powoduje to ograniczeń i komplikacji w późniejszym czasie. Kredytu nie mam zamiaru brać, bo boję się kłopotów z jego spłatą.